Suzette - nieznana "miłość" Hubala

Działo się to w 1925 r. Ona na imię miała Suzette i "mieszkała" w Pałacu w Nieborowie należącym do księcia Janusza Radziwiłła

Skoro ówczesny rotmistrz Henryk Dobrzański się nią zainteresował to musiała być piękna. Myli się jednak ten kto podejrzewa Henryka Dobrzańskiego o romans z jakąś dwórką. Dobrzański był ułanem, a ci priorytety mieli inne. Najbarwniej zilustrował to Bolesław Wieniawa- Długoszowski, mówiąc „bo w sercu ułana, gdy je położysz na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed nią tylko koń!”.

W archiwach Pałacu w Nieborowie odkryliśmy nieznaną do tej pory umowę zawartą pomiędzy Henrykiem Dobrzańskim, a księciem Januszem Radziwiłłem. Umowa zawarta została 10 października 1925 r. Przedmiotem umowy dzierżawy była klacz „kasztanowata” 3/4 krwi angielskiej o imieniu „Złota Lipa”, która była „chowu nieborowskiego”. Skąd zatem w tytule „Suzette”? To wyjaśnimy na końcu. 

Umowa miała obowiązywać do 19 listopada 1929 r.  z zastrzeżeniem, że jeżeli klacz nie spełni oczekiwań rotmistrza Dobrzańskiego ten może ją zwrócić wcześniej, ale nie przed listopadem 1927 r. Zwrot miałby nastąpić na torze w Warszawie. 

Wiemy, że Dobrzański w 1925 r. został powołany do Grupy Przygotowawczej Sportu Konnego w Warszawie, która pod kierownictwem ppłk. Karola Rómmla miała przygotować i wyłonić członków reprezentacji na międzynarodowe konkursy hippiczne w Nicei. To oczywiście spekulacje, ale być może zawarta z księciem Januszem Radziwiłłem umowa była próba poszukania klaczy dla Dobrzańskiego, na której mógłby startować w zawodach. Stąd też zastrzeżenie w umowie klauzuli wcześniejszego „zwrotu” klaczy. Zgodnie także z umową Dobrzański miał na niej startować wyłącznie w zawodach „płotowych i przeszkodowych”. Umowa nie dopuszczała możliwości korzystania z klaczy w zawodach hippicznych. Dobrzański zobowiązał się do odpłatności w wysokości 15% wartości nagród pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia, które zdobędzie na klaczy księcia Radziwiłła. 

Dwustronicowa umowa została spisana ręcznym pismem w kolorze czarnym. Zawiera na końcu jednak odręczną klauzulę dopisaną kolorem czerwonym o następującej treści: „Za wspólnym porozumieniem pomiędzy Ks. J. Radziwiłłem i rotmistrzem Dobrzańskim klacz „Złota Lipa” została przemianowana na Suzette.  We wcześniejszych fragmentach umowy imię „Złota Lipa” zostało przekreślone i czerwonym kolorem nadpisano na nie imię „Suzette”. 

Co nam mówi ta umowa? Książę Janusz Radziwiłł był miłośnikiem koni, a Dobrzański tym bardziej. Obracając się w tym samym środowisku, wcześniej czy później musieli na siebie trafić. Czy umowa zawarta pomiędzy jednym, a drugim była wyrazem ich wcześniejszej towarzyskiej znajomości, czy jedynie miała komercyjny charakter trudno ustalić. Zmiana imienia już po sporządzeniu umowy wskazywałaby, że Dobrzański planował na niej startować w zawodach międzynarodowych. Chyba tym trzeba tłumaczyć zamianę swojskiej „Złotej Lipy” na obcojęzyczną „Suzette”.

Ze źródeł, które mamy na dzień dzisiejszy nie wynika, aby Dobrzański startował na Suzette. Z drugiej strony, tak naprawdę pasja jeździecka Dobrzańskiego nigdy nie doczekała się próby monografii, która pozwoliłaby na weryfikację nowych informacji. Wiemy, że Dobrzański korzystał z wielu koni w czasie zawodów. Nie wiemy w jaki sposób wchodził w ich posiadanie. Odnaleziona umowa jest pierwszym przykładem, że Dobrzański konie wypożyczał z zachowaniem reguł cywilnoprawnych. Konie przed wojną to był majątek i prestiż. Nic dziwnego, że właściciel dóbr nieborowskich związał się z Dobrzańskim umową cywilnoprawną. W 1925 r. rotmistrz Dobrzański miał za sobą już pierwsze sukcesy w zawodach, a powołanie go do Grupy Przygotowawczej Sportu Konnego w Warszawie z pewnością podniosło jego prestiż sportowy. Czy Radziwiłł widział w nim sportowca, który dosiadając jego konia podniesie prestiż nieborowskiej stadniny? To oczywiście spekulacje. Ustanowienie zapłaty za dzierżawę klaczy na poziomie 15 % wydaje się być opłatą symboliczną. Motywów, które kierowały Radziwiłłem prawdopodobnie nie poznany nigdy. Tak jak i losów Suzette, którą Dobrzański miał dzierżawić do 1929 r., a nie pojawia się w żadnych zawodach sportowych, które na dziś są znane.

Źródło: mazopolska.pl kliknij tutaj.