Kazimierz Turlik

Szeregowy Urodził się 4 marca 1918 roku w Sulejowie. Syn Franciszka i Heleny. Ojciec, Franciszek Turlik, był kowalem. Ukończył szkołę powszechną w Sulejowie. W 1935 roku wyjechał do Warszawy. Pracując w fabryce maszyn jednocześnie uczył się w szkole rzemieślniczej. Podczas kampanii wrześniowej przebywał w Warszawie. W grudniu 1939 roku powrócił do Sulejowa. 28 marca 1940 roku wraz z Edwardem Banasikiem udał się z Sulejowa do Gelniowa. W Gielniowie spędził dzień u swoich krewnych. Po drodze spotkał ks. Edwarda Ptaszyńskiego, proboszcza w Ruskim Brodzie. Do oddziału dotarł już po walce pod Huciskiem, w okolicach Odrowąża. Razem z grupą prowadzoną przez por. „Sępa” z Antonim Kisielewskim, strzelec Konradem Matynią i Antonim Krupą. 5 kwietnia zatrzymali się w zagajniku obok gajówki Piekło pod Końskimi; tu mieli zamiar czekać na zapadnięcie zmroku; w tym czasie żona gajowego, przyniosła im ciepłej strawy. Nie pytając porucznika o pozwolenie, Kazimierz Turlik wraz Antonim Krupą, samowolnie, nie czekając do zmroku, weszli do domu gajowego, aby się ogrzać i przebrać w cywilne ubrania. Niemcy, bacznie obserwujący gajówkę z pobliskich zarośli, dostrzegli partyzantów i natychmiast wysłali patrol, który ich obezwładnił i wyprowadził: szybko zostali przewiezieni do Mniowa, do kwatery SS-Oberführera Leo von Jeny, mieszczącej się na plebani. Tu zostali przesłuchani, przez SS-Oberscharfurer Merza, a następnie wraz z dowodami „zbrodni" (karabiny, amunicja, pasy wojskowe, ładownice, czapki polowe z orzełkami) zostali 18 kwietnia 1940 roku, na podstawie protokółu nr III 622 40, przekazani do dyspozycji Komendanta Policji Bezpieczeństwa i SD Dystryktu Radomskiego. do więzienia w Radomiu. W radomskim więzieniu przesiedzieli dwa miesiące. W tym czasie kilkakrotnie byli przesłuchiwani, bici i torturowani. Następnie wraz z innymi zostali wywiezieni na Firlej i tam rozstrzelani w czerwcu 1940 roku. Według relacji rodziny brat Turlika we wrześniu 1939 roku opuścił kraj i został pilotem. Brał udział w obronie Anglii. Potem przedostał się do Afryki,i gdzie zamieszkał na stałe. Protokół przesłuchania Kazimierza Turlika: Kielce, 7 kwietnia 1940. Stawił się doprowadzony polski obywatel, Kazimierz Turlik, urodzony 4 marca 1918 w Sulejowie, ostatnio zamieszkały w Warszawie, który zeznaje, co następuje: do osoby: urodziłem się w Sulejowie jako syn kowala, Franciszka Turlika i jego żony Heleny. Tamże uczęszczałem do szkoły powszechnej a w 1935 roku udałem się do Warszawy, gdzie pracowałem w fabryce maszyn i uczęszczałem równocześnie od szkoły rzemieślniczej. W czasie wojny byłem w Warszawie. Żołnierzem nie byłem. Po wojnie, w grudniu 1939 roku, powróciłem do Sulejowa, do moich rodziców. 28 marca (1940 - Sz. D.) wraz z Edwardem Banasikiem (podkr. w tekście czerwonym ołówkiem - Sz. D.) udałem się z Sulejowa do Gielniowa, koło Opoczna. Pragnąłem odwiedzić moich krewnych, którzy tam mieszkali. W drodze spotkaliśmy proboszcza z Ruskiego Brodu (podkr. jak poprzednio - Sz. D.), który nawiązał z nami rozmowę. Opowiedział nam, że wkrótce w Niemczech wybuchnie rewolucja i że my powinniśmy zameldować się u polskich żołnierzy, którzy przebywają tu jeszcze po lasach. Następnie wymienił nam miejscowość Hucisko. do sprawy: po spędzeniu jednego dnia u moich krewnych w Gielniowie udaliśmy się w drogę do Huciska. Gdy zaszliśmy tam. wojsko już odeszło. Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że pociągnęło ono w kierunku Odrowąża. Jeszcze przed tą (miejscowością) dogoniliśmy wojsko. Fasowałem płaszcz, poza tym pas i czapkę. Następnie pociągnęliśmy, tak, jak to już opisał Krupa, aż doszliśmy do leśniczówki. W leśniczówce zdjąłem płaszcz i chciałem spróbować dostać się do domu. Przeszkodziło temu aresztowanie mnie. Słyszałem jeszcze od porucznika „Sępa”, że rozproszeni (żołnierze) mieli się później spotkać na Sowiej Górze. Poza tym nie mam nic istotnego do zeznania. p(rzeczytano) p(rzyjęto) p(odpisano) (-) TURLIK KAZIMIERZ Jako tłumacz: (-) Merz (-) podpis nieczytelny SS-Oberscharfüehrer SS-Scharfüehrer UWAGA: Zeznania Turlika są pełne sprzeczności, w szczególności co się tyczy miejsca późniejszej zbiórki. Początkowo zeznał, że miejscem zbiórki jest SABA-GÓRA. Chodzi w danym wypadku o klasztor w lasach bodzentyńskich, który jest znany podpisanemu. (—) Merz SS-Oberscharfüehrer Źródła: 1. Sz. Datner, 203 Aktion gegen Hubal, "Współczesność", nr 162, 13-27.05.1964, s. 1, 10; 2. T. Janduła, Ocalić od zapomnienia, Końskie 1998, s. 333; 3. Końskie i powiat konecki 1939-1945, praca zb. pod red. B. Kacperskiego, Końskie 2006-2008, t. V s. 85, t. VI s. 78. 4. Informacje uzyskane przez Jana Zaborowskiego od rodziny.