Edmund Kuropka "Barbarycz"

Podchorąży D-ca drużyny ckm Pochodził z Kresów Wschodnich. Wstąpił do oddziału na początku stycznia 1940 we Fryszerce. Po częściowej demobilizacji 13 marca 1940 r OWWP pozostał w oddziale dalej dowodząc drużyną ckm. Poległ 30 marca 1940 na początku bitwy pod Huciskiem. Okoliczności śmierci pchor. „Barbarycza” wg. relacji J. Alickiego: „Z późniejszych relacji jednego rannego żołnierza, który dotarł do oddziału, taki oto przebieg miała owa tragiczna walka patrolu „Barbarycza". Otóż on sam z patrolem mimo zachowania wszelkiej ostrożności wpadł w zasadzkę niedaleko Skłobów. Niemcy, doskonale zamaskowani, przepuścili szperaczy, a następnie otoczyli cały patrol. Rozpoczęła się zaciekła walka z przeważającym przeciwnikiem, która trwała ponad godzinę. Pięciu z patrolu poległo. „Barbarycz" ciężko ranny, nie chcąc dostać się żywcem w ręce wroga, dobił się własnym granatem, raniąc przy tym i zabijając kilku Niemców. Zginął na polu chwały jak prawdziwy bohater. Żałowaliśmy wszyscy tego młodego i sympatycznego kresowiaka." (Wersji samobójczej śmierci pchor. „Barbarycza” nie potwierdza świadek pogrzebu Stanisław Duda, mieszkaniec Skłobów i opiekun miejsca śmierci Edmunda Kuropki – przypis JL.) Inne okoliczności jego śmierci podaje w swojej relacji Józef Wojcieszek ze Skłobów: "Dzielni zwiadowcy polscy próbowali zmylić Niemców: zjechali z szosy, na wieś Stefanków, ostrzeliwując się na wszystkie strony. Niektórym ułanom udało się uciec. Jeden, przejeżdżając przez drogę przy wsi Skłoby, został ciężko ranny. Zabito pod nim konia, a on czołgał się przez pole do kamiennego płotka. Najpierw odwalił kamienie i ukrył pod nim karabin maszynowy, znów przeczołgał się kilka kroków i schował portfel z dokumentami, pieniędzmi i zdjęciami żony i synka, a następnie wczołgał się na łączkę za ten kamienny płotek. Gdy przypadli do niego hitlerowcy, on już nie żył. Zmarł z ran i upływu krwi. Na walkę i śmierć dzielnego Hubalczyka patrzyło z chaty za wsią małżeństwo Zygmunt i Weronika Wojcieszkowie. Na drugi dzień po bitwie znaleźli oni schowane w „kamieniaku” rzeczy zabitego i odnieśli na plebanię w Nadolnej do proboszcza Edwarda Zenki. Z tych dokumentów wynikało, że zabitym był kapral Edward (powinno być Edmund – przyp. red.) Kuropka „Barbarycz”. Po wojnie ksiądz Zenka odesłał te dokumenty jego żonie. (...) Mieszkańcy Skłobów zajęli się teraz pogrzebem zabitych w boju hubalczyków. Najpierw przywieziono z łąki ciało Edwarda (jw.) Kuropki „Barbarycza” i złożono go w budynku gospodarczym przed szkołą w Skłobach. Sołtys Ignacy Czerwonka zarządził, aby zrobiono trumnę ze szkolnych desek. Kobiety umyły zwłoki, doprowadziły do należytego stanu jego mundur i wyczyściły buty. Trumnę wyścielono białą, tiulową firanką, a pod głowę dano poległemu piękną, haftowaną poduszkę. Dziewczęta uwiły wieńce z jodły i przyniosły kwiaty. Pogrzeb odbył się na cmentarzu w Nadolnej. Razem z „Barbaryczem” pochowano też Zygmunta Herkę. Ksiądz Zenka wygłosił w kościele piękne kazanie, porównując „Barbarycza” z bohaterami Greków i Rzymian, którzy wracając po zwycięskiej walce byli wieńczeni laurami. W pogrzebie który odbył się w niedzielę czwartego kwietnia, piątego dnia po bitwie, brały udział niezliczone tłumy ludzi znanych i nieznanych. Wszyscy płakali. Piątego kwietnia dowiedzieliśmy się, że w bitwie poległo jeszcze dwóch młodych chłopców, kadetów szkoły podchorążych. Leżeli w pobliżu miejsca bitwy, lekko przykryci ziemią. Nie mieli przy sobie dokumentów. I znów mieszkańcy Skłobów przywieźli ich i szóstego kwietnia zostali pochowani uroczyście, tak jak i tamci.” 1. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony WP mjr. Hubala, Warszawa 1987, s. 298; 2. J. Zaborowski, Oddział majora Hubala i jego tomaszowscy żołnierze, Tomaszów Maz. 2009, s. 43; 3. Końskie i powiat konecki 1939-1945, praca zb. pod red. B. Kacperskiego, Końskie 2006-2008, t. II 91, 97-98, 110, T. VI s. 82; 4. J. Alicki, Wspomnienia żołnierza z oddziału mjr. „Hubala", WPH cz. I nr 3/1987, cz. II nr 4/1987, cz. III nr 1/1988, s. 123-124;