Franciszek Głowacz "Lis"

Franciszek Ryszard Głowacz ps. „Lis” urodził się dnia 24 marca 1910 roku w Naramicach w powiecie wieluńskim, jako najmłodszy z 5 synów Jana Głowacza (1867- 1942) straconego w dniu 23 marca 1942 r. w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu i Eleonory z d. Bartel z Wieruszowa. Dzieciństwo Franciszek spędził przy rodzicach w Praszce Wieluńskiej, w której w roku 1924 ukończył Szkołę Powszechną. We wrześniu 1924 roku, rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Łomży. Koszt nauki i zakwaterowania (w internacie) pokrył jego starszy brat Ludwik Głowacz, będący strażnikiem Straży Granicznej na pobliskiej granicy Polski z Prusami w Czarni k. Chorzel. Naukę w Liceum Ogólnokształcącym przerwał po trzech latach nauki.

Zauroczony modną i chlubną wtedy kawalerią polską (w której wcześniej służyli jego trzej starsi bracia), oraz ułańskim mundurem, koniem i szablą, jako 18-to letni młodzieniec – jesienią 1928 roku, ochotniczo wstąpił do 11 Pułku Ułanów Legionowych w Ciechanowie im. ppłk. Antoniego Jabłońskiego. Następnie został wytypowany do pułkowej szkoły podoficerskiej, którą ukończył jako prymus i jako kapral został zawodowym żołnierzem tego pułku. W niedługim czasie został mianowany zastępcą dowódcy II plutonu w III szwadronie. Po 5 latach pobytu w Ciechanowie, wiosną 1934 roku, jako 24 letni kawaler został służbowo przeniesiony do 1 Pułku Szwoleżerów w Warszawie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Było to dla Głowacza dużym zaszczytem i wielką nagrodą. Tu jednak nie przebywał zbyt długo. Po około 3 - 4 miesiącach odszedł ze służby wojskowej i wyjechał do Francji (gdzie pod Paryżem mieszkał jego brat Stanisław) i wstąpił do Francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Po krótkim czasie został wysłany do służby w kolonii francuskiej w płn. Afryce, gdzie przebywał około dwóch lat. Po tym okresie, wiosną 1936 roku, wraz z zaprzyjaźnionym Niemcem o imieniu Manfred uciekł z Legii.

Po dotarciu do portu Tanger, przypłynął niemieckim parowcem do Hamburga, gdzie przez 2 miesiące mieszkał u rodziny Manfreda. W czerwcu 1936 roku Głowacz udał się do Gdyni, a następnie do Warszawy, gdzie zatrzymał się u swego znajomego Jana Kalety na warszawskich Siekierkach. Tu zaangażował się w pracy na rzecz obronności kraju i brał czynny udział w organizowaniu Związku Rezerwistów Placówki nr 29 Powiśle - będąc jej sekretarzem. W 1937 roku Głowacz ożenił się z Józefą z d. Jasińska, a w dniu 7.06.1938 r. urodził się im się syn Mirosław Jan Głowacz. Dnia 12 wrześniu 1938 roku został wcielony do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk“ z siedzibą w rejonie Bielska Białej, dowodzonej przez gen. Władysława Bortnowskiego. Wziął udział w akcji mającej za zadanie odzyskanie od Czechów dla Polski - Zaolzia wraz Cieszynem. Akcja ta zakończyła się dla Polski sukcesem w dniu 2 października 1938 roku.

Kiedy 1 września 1939 roku wybucha II wojna światowa, Głowacz, jako 29 letni rezerwista został powołany do Wojska Polskiego. Żona wraz z rocznym synem udała się do swej starszej siostry Marii Jasiak z d. Jasińska do Radwanowa (powiat konecki). Głowacz wziął udział w kampanii wrześniowej, walcząc w rejonie Częstochowy, gdzie w pierwszych dniach września, wraz z ok. tysiącem żołnierzy dostał się do niewoli niemieckiej. Następnie został osadzony w obozie przejściowym koło Opola. Po 3 dniach uciekł i wrócił do Praszki Wieluńskiej, a następnie do żony do Radwanowa. Po kilku dniach z żoną i synem przenieśli się i zamieszkali na Zimnej Wodzie, kolonii wsi Skąpe. Dowiedziawszy się o pobycie w pobliskich lasach polskiego oddziału konnego pod dowództwem mjr. Henryka Dobrzańskiego ps. Hubal, odnalazł ten oddział w Zychach (oddział liczył wówczas 11 kawalerzystów), do którego wstąpił przyjmując pseudonim „Lis”.

Od tego czasu, przez okres pół roku „Lis” aktywnie uczestniczył we wszystkich potyczkach i bitwach Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. Hubala z Niemcami oraz bardzo często wraz z „Romanem” (Romualdem Rodziewiczem) brał udział w akcjach specjalnych. Największym aktem odwagi i przyjaźni żołnierskiej „Lisa” była jego akcja w czasie szarży Oddziału przez obstawioną szosę na trasie Samsonów - Odrowąż. Romuald Rodziewicz „Roman” tak to później opisał: „Kiedy to już większość naszych koni pod obstrzałem niemieckim z broni maszynowej przeskoczyła szosę, koń mój wpadł do rowu, przewrócił się, lecz powstał i pobiegł za innymi. Ja zostałem sam na ziemi i wołam: poczekajcie! Chciałem dosiąść do któregoś z jeźdźców, lecz nikt nie zatrzymał się, bo tak wszystkim było śpieszno by uciec przed śmiercią. Zaraz też wyjmuję pistolet i kieruję do swej skroni, by szwaby nie wzięli mnie żywym. Nagle jeden z naszych jeźdźców zawraca. Niemcy padają do rowów, nie strzelają. Patrzę, a to „Lis” podjeżdża do mnie, odstawia mi stopę buta, szybko wskakuję po niej na jego konia, „Lis” rzuca granatem w prawo, krzyczy: rzuć w lewo... i po kilku sekundach już nas kryją przyjazne gałęzie sosen.“

Po śmierci Hubala, na ostatnim spotkaniu w dniu 25.06.1940 r. we wsi Dąbrowy pow. włoszczowskiego resztek Oddziału Wydzielonego WP, „Lis”, jako jedyny oznajmił wszystkim, że nie zaprzestanie walki. Zorganizował swój samodzielny i nikomu niepodporządkowany oddział partyzancki i przez 2 lata walczył z okupantem, aż do ostatniej chwili swego życia. Poległ w walce z przeważającą siłą wroga (w wyniku zdrady) w dniu 10.04.1942 roku, na Kresach kolonii wsi Bobrowniki nad Pilicą dotrzymując słów, które wcześniej wypowiadał za życia: „żywym mnie nie wezmą”. Mogiła jego – szaniec partyzancki z lancami ułańskimi i Krzyżem Walecznych w brązie znajduje się na cmentarzu w Stanowiskach koło Przedborza.

Już po śmierci Hubala oraz śmierci żony Józefy Jasińskiej, zamęczonej po strasznych torturach (była m.in. szczuta psami) w styczniu 1942 roku przez Gestapo w Końskich (miejsce mogiły nieznane), Głowacz osobiście zlikwidował 118 hitlerowskich okupantów, nie licząc ich szpicli i agentów, w zasadzie nie pozostawiając śladów lub świadków tych działań.

Czcząc pamięć i zdolności dowódcze majora Hubala oraz podkreślając oddanie i wzajemne zrozumienie oraz przyjaźń, w rok po śmierci Hubala, Franciszek Głowacz „Lis” nadał swojemu synowi narodzonemu w dniu 7.02.1941 r. imiona: Jan Henryk Hubal Głowacz. Takich, czy podobnych gestów wobec swego dowódcy nie uczynił żaden z Hubalczyków.

Były żołnierz "Lisa" i partyzant Romuald Jędrych z Włoszczowej tak w skrócie określił działalność Franciszka Ryszarda Głowacza: „Lis był bohaterem naszych czasów, a dla mnie wzorem Polaka i nieustraszonego dowódcy oddziału partyzanckiego. Cześć Jego Pamięci”.

Składamy serdeczne podziękowania ppłk. Mirosławowi Głowaczowi za tekst biogramu oraz przekazane fotografie.


Galeria