Marianna Cel "Tereska"

Ułan 

Cel Marianna „Tereska” (na zdjęciu pierwsza z prawej w towarzystwie Ludmiły Żero, łączniczki OWWP) 
Córka Franciszka i Bronisławy z d. Łuczyńskiej. 
Ur. 14 stycznia 1918 r.o godzinie 4:00. (wg aktu urodzenia urzędu gminy w Radoszycach) 
Jej rodzeństwem byli Zofia, Janina i najmłodszy Jan. 
Ukończyła siedmioklasową szkołę podstawową w Lipie. 

Ok. 1934 wyjechała do Łodzi gdzie najmowała się do pomocy w bogatych domach przemysłowców. Pracowała również przy kancelarii adwokackiej. 
W tym czasie ukończyła kurs spadochronowy. 
Przed wybuchem wojny znów znalazła się w rodzinnej wsi Budy. 
W czasie Kampanii Wrześniowej przeprowadza żołnierzy WP przez koneckie lasy. Później przecina kable telefoniczne zainstalowane przez Niemców. Kiedy oddział mjr. Hubala pojawia się w Zychach w gajówce Jana Barana zgłasza się do niego wraz z ppor. Markiem Szymańskim („Sęp”), kpr. Franciszkiem Głowaczem („Lis”), st. strz. Marianem Kaczorowskim (Gruszka”) i Jerzym Szkodzińskim („Sokół”). 
Zostaje przyjęta na próbę i otrzymuje polecenie udania się do Krakowa z listem do matki majora. W oddziale pełni funkcję łącznika i sanitariuszki. Po częściowej demobilizacji oddziału 13 marca pozostaje w Oddziale Wydzielonym WP. Bierze czynny udział w bitwie pod Huciskiem, przewożąc rozkazy majora i z bronią w ręku podrywając piechotę do ataku. 

Po rozdzieleniu się piechoty od kawalerii zostaje wysłana na jej poszukiwanie. Do oddziału wraca już po śmierci majora. Przywozi z Tomaszowa Mazowieckiego wiadomość że w niemieckiej gazecie widziała informację o śmierci majora Hubala z jego pośmiertnym zdjęciem. 
Uczestniczy w ostatniej zbiórce oddziału w gajówce pod Kluczewskiem 25 czerwca 1940 roku. Po rozwiązaniu oddziału wraz z kilkoma Hubalczykami mieszka w podwarszawskich Ząbkach u Ludmiły Żero. Później przenosi się do Warszawy i mieszka u siostry Henryka Ossowskiego na ulicy Dzikiej 28. 
Dalsze losy „Tereski” oparte są już na domysłach. 

Marianna Cel – macocha „Tereski”: 
Musiało być gdzieś pod koniec czerwca czterdziestego albo czterdziestego pierwszego roku. Mój mąż wstał do dnia, wyszedł przed dom, patrzy, a na skraju lasu stoi Marysia i daje mu znak białą chusteczką. To poszedł do niej – do domu bała się wchodzić – pogadali chwilę, ona się pożegnała i... od tej pory jużeśmy jej nie oglądali. O czy wtenczas rozmawiał mój mąż z Marysią, już dzisiaj nic nie pamiętam.” 

H. Ossowski: 
...kategorycznie zaprzecza, jakoby „Tereska” należała do ZWZ i pełniła funkcję kurierki. Jego rodzina była związana z tą organizacją. „Tereska” mieszkała u Ossowskich i wiedziała o ich działalności, a wiec nie miałaby chyba tajemnic dotyczących tej samej organizacji. W listopadzie 1940 roku”Tereska” oświadczyła Ossowskiemu, że musi koniecznie wyjechać, nie podając jednak przyczyny ani celu podróży. Ossowski przypuszczał, że może dziewczyna spodziewa się dziecka, nie chcąc się z tym zdradzić i ma zamiar odbyć poród gdzieś na prowincji. Nie wyklucza jednak ewentualności, że mogła związać się z jedną z licznie powstających organizacji podziemnych i wysłana na jakąś akcję – zginęła. W każdym razie po tym nagłym wyjeździe „Tereski” rodzina Ossowskich straciła z nią na zawsze kontakt.” 

M. Derecki: 
W1978 r. zgłosił się do mnie Stefan Bomba z Lublina.W1942 r. pracował przez pewien czas na Kielecczyźnie, w Zagnańsku. Tam właśnie poznał koleżankę swojej sympatii, Kazimiery Mazurówny. Dziewczyna związana była z konspiracją i nosiła pseudonim „Irka". „Irka", ukrywając się w Zagnańsku, starała się jak najmniej mówić o sobie. Chodziły słuchy, że jeździ do Lwowa i Wilna jako łączniczka. Posługiwała się dwiema kenkartami na nazwiska: Irena Sarek i Irena Pasek. W lipcu lub sierpniu 1943 r. „Irka" wybrała się w kolejną podróż do Lwowa. W pociągu jadącym przez Kielce została zadenuncjowana. Miała przy sobie broń. Zginęła w czasie strzelaniny, do której doszło podczas próby jej aresztowania. Niemcy wyrzucili jej zwłoki z pociągu pomiędzy Zagnańskiem a Łęczna. Kazimiera Mazurówna mówiła potem Bombie, że „Irka" była kiedyś w oddziale „Hubala". Czyżby chodziło tutaj o „Tereskę"? 

S. Jedynak: 
Ponad dwadzieścia lat temu w Lipie pod Radoszycami, mówiło się wśród znajomych Celówny o domniemanym porodzie. Miała urodzić chłopca, którego wychowywała chyba w Łodzi. Kiedyś przeprawiała się z Kraju Warty do Generalnej Guberni przez Tomaszów Mazowiecki. Miała zginąć zastrzelona na moście granicznym na Pilicy. Powodem zatrzymania w Tomaszowie miała być zdrada i posiadanie przez nią broni. (...) 
(...) otrzymałem informację od Witolda Sowińskiego z Radomia: „W miesiącu wrześniu 1982 roku, dowiedziałem się od byłego „hubalczyka” – Franciszka Kosowskiego z Radomia, że Marianna Cel –„Tereska”, nazywa się obecnie Maria Szerzputowska albo Sierzputowska. Po rozwiązaniu oddziału pracowała w konspiracji warszawskiej, walczyła w powstaniu warszawskim, była więźniem Brzezinki i Buchenwaldu. Po zakończeniu wojny znalazła się w armii gen. Andersa na terenie Wielkiej Brytanii. Przez jakiś czas mieszkała w Londynie. Od kilkunastu lat przebywa w Kanadzie z mężem rotmistrzem Sierzputowskim." 


R. Poradowski: 
Jest wrzesień 1940 roku. „Tereska” przenosi się do Warszawy na ul. Dziką 28, gdzie przebywa kilka miesięcy. (...) Prawdopodobnie wówczas zostaje kurierką ZWZ na trasie Warszawa-Lwów. Tak twierdzi Ludmiła Żero, (...) Prawdopodobnie kilkakrotnie przekracza granicę, przewozi tajne meldunki. „Ludce” donosi w liście z Przemyśla, że ma trudności z przekroczeniem granicy. Do siostry Zofii pisze list , w którym między wierszami daje do zrozumienia, że działa nadal w konspiracji, że u niej wszystko w porządku. 
- Po raz ostatni widziałam ją w Boże Narodzenie 1940 roku – mówi Janina Cel. – Było to w Warszawie, na ulicy Dzikiej. Przyjechałam do niej prosto z Cisów. Zjadłyśmy śniadanie, opowiedziałyśmy o tym co się ostatnio zdarzyło, a w końcu popłakałyśmy się. Mówiła, że dłużej w Warszawie nie może przebywać, bo Niemcy depczą jej po piętach, że musi przedostać się na Wschód. 
Prawdopodobnie jeszcze kilka miesięcy pozostała jednak w stolicy. Tak przynajmniej sądzić można po listach, jakie przychodziły do rodziny w Cisach. Ostatni list od „Tereski” nadszedł na Wielkanoc 1941 roku. – Był to dziwny list – wspomina Janina Cel – od niej, ale nie pisany jej ręką. Była to faktycznie ostatnia od niej wiadomość. 
Potem jeszcze Ludmiła Żero otrzymała wiadomość, że „Tereskę” schwytano, osadzono w więzieniu na Brygidkach we Lwowie i tam też rozstrzelano. Sam Rojek, ów zdrajca z Cisów, doniósł kiedyś rodzinie, iż „Tereska” zginęła na moście w Tomaszowie Mazowieckim. 


S. Jedynak: 
"W krótką biografię „Tereski” autorzy i informatorzy wpisują osobę chłopaka – Antoniego Barcickiego z Młotkowic. Wszystkim marzy się trochę nieporadny romans. U autorów kończy się aresztowaniem Barcickiego. Tak! Ale nie na wsi, tylko w konspiracji, w mundurze polskiego żołnierza. Informatorzy podtrzymują, że dziewczyna miłości nie odwzajemniała. Więc uciekała przed przeznaczeniem? Szedł za nią Barcicki. Był w oddziale do końca. Nie został dostrzeżony przez dziejopisów. Wiadomo przecież, że był więziony w Końskich. Po procesie został stracony późnym latem czterdziestego roku.

Źródła: 
1. M. Derecki, Tropami majora Hubala, Lublin 1982, s. 152-153, 155-156, 316 
2. S. Jedynak, Rogata dusza, "Przemiany" nr. 4 (147)/ 1983, s. 14-15; 
3. R. Poradowski, "Tereska" od Hubala, "Głos Poranny" nr47/1990, s. 1,4-5; 
4. M. Derecki, Śladami "hubalczyków", Lublin 1972, s. 40; 
5. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony WP mjr. Hubala, Warszawa 1987 r, s. 89, 149, 161, 167, 181, 195, 226, 228, 236, 292; 
6. Końskie i powiat konecki 1939-1945, praca zb. pod red. B. Kacperskiego, Końskie 2006-2008, t. II w wielu miejscach, t. V s. 138,143, t. VI s. 21; 
7. J. Alicki, Wspomnienia żołnierza z oddziału mjr. „Hubala", WPH cz. II nr 4/1987, s. 94, 96, 106-107, cz. III nr 1/1988 s,124, 130-131, 138; 
8. M. Szymański, Oddział majora Hubala, Warszawa 1986 r., s. 23, 25-26, 28, 62, 69, 76, 93-94.