Kazimierz Stankowski "Zawada"

Kapral Relacja K. Stankowskiego: W styczniu 1940 r., mając niepełne 23 lata, wstąpiłem do tomaszowskiej organizacji Związku Walki Zbrojnej, aby brać czynny udział w walce przeciwko okupantowi. Było to moje pierwsze bezpośrednie zmierzenie się Z wrogiem, gdyż w kampanii wrześniowej nie brałem udziału- W konspiracji ZWZ przybrałem pseudonim „Zawada". Już jako zaprzysiężony żołnierz podziemia uczestniczyłem w kilku tajnych zebraniach, na których czytano konspiracyjne wydawnictwa. Przełożonym grupy, do której należałem, był Edmund Matysiak ps. „Lew". Wspomniane zebrania odbywały się właśnie w jego domu, mieszczącym się przy ul. Sosnowej 50. Po miesięcznym pobycie w tomaszowskim ZWZ zostałem na początku lutego 1940 r. skierowany przez organizację do oddziału partyzanckiego majora Dobrzańskiego - „Hubala ", który wówczas kwaterował we wsi Gaiki. Do Galek wyruszyłem z innym tomaszowianinem kpr Marianem Boneckim. Tak jak wszyscy idący do „Hubala " musieliśmy przejść przez punkt kontaktowy mieszczący się w restauracji „Bar Polski" Franciszka Wilka - „ Wiarusa " w Opocznie. Stamtąd droga wiodła już prosto do miejsca zakwaterowania oddziału. Chcę dodać, że całą drogę z Tomaszowa do Gałek przebyliśmy pieszo (50 km). W Gałkach po złożeniu przysięgi, którą odebrał osobiście „ Hubal", zostałem skierowany do oddziału piechoty. W pierwszej fazie służby przeszedłem podstawowe przeszkolenie wojskowe, pełniąc jednocześnie służbę wartowniczą. W oddziale zrezygnowałem z konspiracyjnego pseudonimu. Dowódcą drużyny, w której służyłem był kpr. Władysław Jura, dowódcą kompanii był ppor. Wüstenberg ps. „ Tchorzewski". 13 marca l940 r. ze względu na trudności w walce konspiracyjnej, zgodnie z rozkazem KG ZWZ oddział „ Hubala " został częściowo rozwiązany, a dalszą walkę podjęli tylko ochotnicy. 14 marca odbyła się zbiórka tych, którzy pozostali. Większość żołnierzy zgodnie z rozkazem zaczęła opuszczać oddział. Wymieniłem wówczas swoje cywilne ubranie na mundur, który otrzymałem od Jerzego Sztajgerwałda z Radomia, opuszczającego oddział. Od niego dostałem także buty. Korzystając z faktu, że wiele koni po 13 marca było wolnych, zgłosiłem się do szwadronu kawalerii. Otrzymałem konia imieniem „Gałgan", ale wkrótce odwołano mnie ze szwadronu. Ostatecznie powierzono mi funkcję wozaka w oddziale piechoty. Otrzymałem sanie i parę koni pociągowych. Moim przełożonym został plut. Antoni Kisielewski. Po częściowej demobilizacji oddział przeniósł się do wsi Huciska. Tam przybyło około 40 nowych ochotników. Potrzebowano pilnie dla nich broni. W drugiej połowie marca brałem udział w licznych patrolach, z których jeden był szczególnie ważny, gdyż z plut. Kisielewskim, kpr. Pęczkiem i młodym strzelcem, którego nazwiska nie pamiętam, przewieźliśmy z leśniczówki w pobliżu Gałek tak potrzebną oddziałowi broń. W ostatnich dniach marca brałem udział w bitwie z Niemcami pod wsią Huciska. Walka trwała cały dzień i zakończyła się sukcesem. Silniejszy nieprzyjaciel został odparty. Oddział nasz o zmroku wycofał się do wsi Niekłań, skąd przez miejscowość Odrowąż dotarł do wsi Szałas. Następnego dnia rano zaatakowały nas silne oddziały niemieckie. Po kilkugodzinnej walce wycofaliśmy się do lasów suchedniowskich, gdzie również zaatakowali nas Niemcy. Mieliśmy zabitych i rannych. Niezdolnych do dalszej wałki pozostawiliśmy w gajówce Rosochy, a nas poprowadził dalej leśniczy Misiowiec. Brnąc po kolana w śniegu, doszliśmy na drugi koniec lasów suchedniowskich, w okolice miejscowości zwanej Błota. Tam wpadliśmy w zasadzkę, urządzoną przez Niemców. Zostaliśmy niespodziewanie ostrzelani silnym ogniem z broni maszynowej. W zasadzce straciliśmy tabor, a w nim zapasy żywności i amunicji. Próbowałem wyprząc konie, ale wiązania były zamarznięte na kamień. Nie było wyjścia, trzeba było wóz z zapasami zostawić, tym bardziej, że konie były ranne. Dopadłem jakiegoś luzaka i dogoniłem oddział wycofujący się za górkę. Tam już byliśmy bezpieczni. Tymczasem zrobiło się ciemno. Zdaliśmy sobie wówczas sprawę, że jesteśmy całkowicie okrążeni. Major, zdając sobie sprawę z tragicznego położenia oddziału, podjął decyzję rozczłonkowania swojego wojska. Miało to pomóc w przebijaniu się przez kordony niemieckie. Zgodnie z decyzją „Hubala " konnica pod jego osobistym dowództwem miała przebijać się w kierunku wsi Szałas, piechota zaś pod dowództwem ppor. Marka Szymańskiego ps. „Sęp" miała na własną rękę wychodzić z okrążenia, a po dokonaniu tego rozwiązać się. Z okrążenia wychodziliśmy 2-3 dni. Ppor. „Sęp" pokazywał nam kierunek marszu, posługując się kompasem. Na pewnym odcinku kazał mi przecierać drogę, bo byłem najmniej zmęczony. Przez cały czas nic nie jedliśmy i nie spaliśmy. W dzień leżeliśmy w kępkach, gdzie nie było śniegu, a nad nami krążyły niemieckie samoloty. Żywiliśmy się śniegiem, który, mimo że był już początek kwietnia, zalegał w lasach jeszcze dość grubą warstwą. Po kilku nieudanych próbach przebicia się ostatecznie udało nam się przeniknąć poza pierścień obławy. Wszystkie drogi były jednak kontrolowane przez Niemców. Dalszy marsz zwartą grupą był niemożliwy Ppor. „Sęp" podjął więc decyzję rozwiązania oddziału piechoty, nakazując rozproszyć się pojedynczo lub niewielkimi grupkami. Znajdowaliśmy się ok. 20 km od Kielc. Po częściowym rozbrojeniu się i przebraniu w cywilne rzeczy wspólnie z kpr. Marianem Boneckim, st. strz. Stanisławem Cichoszem oraz jeszcze jednym strzelcem, którego nazwiska nie pamiętam, podjąłem próbę przedostania się do Tomaszowa. Od momentu powrotu do Tomaszowa w kwietniu 1940 r., aż do maja 1941 r. tzn. przymusowego skierowania na roboty do Niemiec, byłem w dalszym ciągu żołnierzem konspiracji tomaszowskiego ZWZ. Zarówno w konspiracji. jak i oddziale „Hubala "posiadałem stopień szeregowca (strzelca). Od lata 1940 r. do marca 1941 r. pracowałem w Tomaszowskiej Fabryce Sztucznego Jedwabiu. Od marca do maja 19411: byłem zatrudniony przy budowie bunkrów w Białobrzegach Opoczyńskich. Z Niemiec do Polski powróciłem w grudniu 1945 r. Za udział w wałkach w szeregach oddziału partyzanckiego majora ,. Hubala " zostałem w okresie powojennym odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych i Krzyżem Partyzanckim. Źródła: 1. Z. Kosztyła, Oddział Wydzielony WP mjr. Hubala, Warszawa 1987, s. 305; 2. J. Zaborowski, Oddział majora Hubala i jego tomaszowscy żołnierze, Tomaszów Maz. 2009, s. 69; 3. Końskie i powiat konecki 1939-1945, praca zb. pod red. B. Kacperskiego, Końskie 2006-2008, t. VI s. 4. M. Szymański, Oddział majora Hubala, Warszawa 1986 r., s. 107; 5. K. Stankowski, Moje wspomnienia z pobytu w oddziale majora Hubala, [w:] Oddział Wydzielony Wojska Polskiego majora H Dobrzańskiego - Hubala, Materiały Sesji, Tomaszów Mazowiecki 1985 r., s.21-23.