„MAJOR” – premiera telewizyjna w PLANETE+

„Major” to inscenizowany film dokumentalny opowiadający historię Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. Henryka Dobrzańskiego Hubala, ze specjalnym udziałem GRH Siedemnasty. Film stworzyli: Błażej Pyrka, Marcin Mielczarek, Marcin Stanisławski. Jego telewizyjna premiera już 29 marca 2012 o 21.45 w PLANETE+. Reżyseria: Marcin Mielczarek, Błażej Pyrka. Zdjęcia: Błażej Pyrka. Rok produkcji: 2004/2011. Czas trwania: 28 min. 

Artykuł Marcina Mielczarka o pracy nad filmem "Major". 

FABRYKA BOHATERÓW 

Walka oddziału majora „Hubala” nie była romantycznie improwizowanym zrywem.
 

Przystępując do pracy nad filmem o majorze Henryku Dobrzańskim „Hubalu” zdawaliśmy sobie sprawę, że postać ta jest przedmiotem rozmaitych spekulacji. „Hubal” budził kontrowersje zarówno wśród jemu współczesnych, jak i wśród spadkobierców legendy, tych pokoleń, które „Hubala” odziedziczyły już jako postać panteonu polskich bohaterów narodowych. Początkowo film nasz opierał się na radykalnym założeniu; chcieliśmy, tworząc dokument, znaleźć źródła argumentów, rozstrzygających kwestię: „Hubal – bohater czy buntownik?”. Ewentualna niemożność znalezienia odpowiedzi nie zniechęcała nas, dość było podtrzymać wątpliwości wokół postaci „Hubala”, one bowiem, jak się nam zdawało, są wystarczające do skonstruowania ciekawego dokumentu. Nasza znajomość zagadnienia również pozwalała przyjąć, że osią kompozycyjną filmu będzie solidna, zdrowa kontrowersja, rozpalająca namiętne spory i wywołująca emocje odbiorców. 

Rysy na tej zwartej koncepcji pojawiły się dość szybko. Gromadzenie materiałów dotyczących Dobrzańskiego przekonało nas, że życie Majora nie było jedynie pasmem efektownych, iście „kawaleryjskich” gestów, tworzących sławę zagończyka. Że u podstaw decyzji o oporze nie leżał jedynie opisywany przez Melchiora Wańkowicza nieprzemyślany, szlachetny poryw serca. Historia oddziału „Hubala”, obfitująca w awanturnicze epizody, skłania jednak do zastanowienia nad tym, co umożliwiło tak długie i tak zorganizowane działanie regularnego wojska w warunkach okupacji. Trudno ten fenomen tłumaczyć tylko wolą oporu i siłą spontanicznego zrywu. Zagłębiając się w fakty dotyczące hubalowego wojska, trzeba zdumieć się i pochylić czoło przed ogromem pracy, determinacji i przemyślności, dzięki którym powstał „pomost między Wrześniem i wiosną”. 

Brakującym ogniwem w naszych dociekaniach nad fenomenem oddziału „Hubala” okazali się poznani przez nas hubalczycy. Jest ich już niewielu – dziewięciu z przeszło trzystu, którzy przewinęli się przez Oddział Wydzielony. Ich zasługą nie było dostarczenie jakichś nowych, skrzętnie ukrywanych faktów, mogących zmienić podręcznikowe wersje historii oddziału. Wspomnienia tych ludzi, będące osobistymi relacjami, opisem faktów widzianych przez pryzmat własnych przeżyć i emocji, najgłębszą informację dają o motywacji ludzi wstępujących do oddziału już w czasie okupacji. Oddziału, który dysponując początkowo tylko siłami mobilizacyjnymi, w końcu 1939 roku stopniał do kilkunastu osób, by dzięki ochotniczemu zaciągowi osiągnąć w szczytowym momencie stan trzystu dwudziestu żołnierzy. Oczywiste jest, że związanie się z oddziałem zmieniło życie tych młodych wówczas ludzi; są to tak niepospolite biografie, o czym mieliśmy się okazję przekonać w trakcie rejestracji wywiadów, że materiał uzyskany od każdego z nich pozwala stworzyć oddzielny film, w którym opowiadanie o służbie u „Hubala” byłoby krótkim, choć znaczącym epizodem. 

Z czasem sformułowaliśmy nową koncepcję filmu „Major”. Zdaliśmy sobie sprawę, że historię oddziału ciężko rozpatrywać jedynie w kategoriach militarnych. Wojsko „Hubala” nie mogło mieć wpływu na los wojny, choćby ze względu na liczebność oddziału. Jednak współcześni Majorowi adwersarze wystarczająco poważnie traktowali możliwości Dobrzańskiego jako partyzanckiego dowódcy, by obawiać się z jego strony prób decydowania o losach wyzwolonej in spe ojczyzny. To temat do szerszego opracowania – na ile kontrowersje wokół motywów działania „Hubala” wywołane są jego rzeczywistymi intencjami zdobywania wpływów poprzez dowodzenie własną armią wyzwoleńczą, a na ile działał w tej sprawie syndrom „polskiego piekiełka”, powodujący, że zawistnicy własne poczucie wstydu przekuwają na nienawiść do każdego, kto wykazuje się ponadprzeciętną inicjatywą. Dziś „Hubalowi” nieco szkodzi powojenna sława, w PRL-u bowiem dość swobodnie interpretowano poglądy Majora, powołując się na konfliktowe sytuacje między Dobrzańskim a władzami konspiracyjnymi. Wymiernym dowodem prohubalowskich sympatii władz w powojennej Polsce jest pośmiertny awans pułkownikowski. U mniej zorientowanych peerelowska sława Dobrzańskiego wywołuje wrażenie, że był on bohaterem „reżimowym”, w jakiś sposób stojącym w opozycji do np. bohaterów Powstania Warszawskiego czy ofiar Katynia. Brak orientacji, nazwany surowiej niedouczeniem, nader często bywa powodem niezasłużonych opinii i pochopnych sądów, szczególnie dotkliwych w przypadku osób, które z przyczyn obiektywnych ani słowa wyjaśnienia dać nie mogą. 

Stąd też wykorzystanie przez nas specyficznego zakresu środków filmowych, które miały uwypuklić i dookreślić istotne według nas zjawiska. Ograniczeni przyjętymi normami metrażowymi dokumentu, byliśmy zmuszeni wybrać z obszernego materiału zapisanego w trakcie wywiadów jedynie fragmenty – wierzymy, że wybór był optymalny, choć siłą rzeczy subiektywny. Wzbogaciliśmy film o inscenizacje kostiumowe; ich realizacja pozwoliła nam zilustrować film czymś więcej niż statycznymi zdjęciami (nielicznymi zresztą) oraz uniknąć dopasowywania „na siłę” archiwalnego materiału filmowego – czy to wrześniowego, czy międzywojennego. 

Tworząc filmowy obraz Majora zdecydowaliśmy więc ograniczyć komentarz do minimum. Porwani krwistą wizją wydarzeń, przekazaną nam często w emocjonalny sposób przez uczestników, postanowiliśmy zostać „minstrelami współczesnej rycerskiej opowieści”. Uznaliśmy, że historia Majora i jego ludzi, podana w sposób najprostszy, broni się sama, że poszukiwanie dodatkowych racji zaciemni klarowny, a przy tym barwny obraz. Film nasz być może złagodzi lub rozwieje wątpliwości co do motywów działania „Hubala”; nie chcieliśmy operować jedynie suchym faktem – podjęliśmy próbę wciągnięcia widza w sam środek wydarzeń, konfrontacji jego własnych uczuć i przekonań, rodzących się tu i teraz, z uczuciami ludzi podejmujących decyzje w rzeczywistości wojny. Prezentyzm postaw i sądów jest bowiem jednym z głównych „grzechów” mniej lub bardziej profesjonalnych analityków historii. 

Przyjdzie nam zakończyć nieco kąśliwą uwagą skierowaną do tych, którzy oczekując „odbrązowienia” bohatera zobaczą w „Majorze” tylko tromtadractwo i ręczne malowanie bohaterów. Może to złośliwy chichot historii, może pokłosie wad narodowych, których dziś, po stuleciach istnienia narodu, trudno się będzie pozbyć; faktem jest, że w swojej historii Polska ma niewiele wygranych wojen, a wśród nich niewiele wygranych korzystnie. W tej sytuacji zdawać się może, że jedynym naprawdę trwałym dorobkiem historii walk Polaków jest nieśmiertelna galeria bohaterów, często zaś używanym określeniem zwycięstwa jest, ukute chyba przez nas dla samych siebie – pojęcie zwycięstwa moralnego. Jeśli więc kosztem ogromnych ofiar osiągnięto jednak jakiś zysk, jeśli brany jest on pod uwagę przy ocenie i podejmowaniu kroków politycznych naszego państwa, jeśli waży on na naszej tożsamości narodowej, może nie jesteśmy równouprawnieni z innymi nacjami, gdy idzie o prawo do oceny postaci historycznych? Może, niezależnie od konieczności dążenia do prawdy, powinniśmy być dla naszych bohaterów wyrozumialsi, skoro z różnych przyczyn nawet nasz zachwyt nad nimi zaczyna opadać? 

Źródło: www.varsoviana.net/histori_oblicza.html