Będą poszukiwania grobu Hubala

Z Łukaszem Ksytą, historykiem, autorem książki „Major Hubal – historia prawdziwa”, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz.

– 30 kwietnia minęła 74. rocznica śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego Hubala, która zbiegła się z premierą Pańskiej książki „Major Hubal – historia prawdziwa”. Czy w tej pracy znalazło się coś, czego do tej pory o Hubalu nie wiedzieliśmy? 

– Mimo że przede mną o Henryku Dobrzańskim pisało już wielu autorów, postanowiłem zmierzyć się z tą postacią raz jeszcze. Uznałem, że jego postać wymaga rzetelnego przedstawienia, które ułatwi czytelnikowi obiektywną ocenę. W ciągu ostatnich lat nowych faktów wciąż przybywało. Część z nich „na gorąco” ukazywała się na stronie www. majorhubal.pl, a reszta czekała na opracowanie. W książce znaleźć można informacje, o których wcześniej nie pisano bądź je pomijano. Są w niej również nie publikowane dotąd zdjęcia, dokumenty i relacje.

– Jak zrodziło się Pańskie zainteresowanie tą postacią?

– Na studiach, kiedy szukałem tematu mojej pracy magisterskiej. Ponieważ pochodzę z Opoczna, szukałem postaci lub wydarzeń związanych z moim regionem. Tak trafiłem na Hubala, a zrodzona wtedy pasja trwa do dziś.

– Dlaczego Hubal jest dzisiaj żołnierzem wartym przypomnienia?

– Tyle dziś mówi się o patriotyzmie. Hubal, żyjąc w trudnych dla naszej ojczyzny czasach, dał dowód wielkiego oddania i był gotów bronić kraju przed każdym, poświęcając przy tym swoje życie. Jego bezkompromisowa postawa uczy nas, jak powinniśmy reprezentować interesy Polski i bronić dobrego imienia Rzeczpospolitej. To dla mnie wystarczający powód, aby o nim pamiętać.

– Czy według Pana major Dobrzański, nazywany czasami „ostatnim żołnierzem Rzeczypospolitej”, znajduje obecnie należne mu miejsce w podręcznikach historii, pamięci społecznej i czy państwo należycie troszczy się o upamiętnienie tej postaci?

– Jeśli chodzi o podręczniki szkolne, to ciężko mi to ocenić, bo ich nie znam. Mój syn ma 9 lat i obecnie jestem na etapie książek drugiej klasy szkoły podstawowej. Co do pamięci społecznej, to myślę, że w pogoni za „chlebem” zapominamy o rzeczach ważnych. Uważam, że lektura każdej książki, szczególnie na temat historii naszego kraju, jest powodem do refleksji i takich przemyśleń życzę każdemu jak najwięcej. A czy państwo dba o pamięć o majorze Hubalu? Najlepiej widać to chyba przez pryzmat szańca majora Hubala w Anielinie koło Opoczna. W miejscu, w którym 74 lata temu zginął Hubal, stoi szaniec wybudowany według projektu śp. prof. Wiesława Śniadeckiego. Od czasu jego wzniesienia minęło ponad 35 lat. Czas zrobił swoje i jego stan techniczny jest dziś bardzo zły. Na szczęście inicjatywa jego renowacji spotkała się z pozytywnym odbiorem Starostwa Powiatowego w Opocznie i powołano już komitet. Wykonano pierwsze prace renowacyjne. Wygląda na to, że za rok, w kolejną rocznicę, miejsce śmierci Hubala znów nabierze odpowiedniego wyglądu.

– Czy udało się Panu ustalić, gdzie major Hubal został pochowany?

– Miejsce, w którym spoczywa ciało majora, wciąż pozostaje nieznane. W książce opisuję wieloletnie poszukiwania jego mogiły. Niestety nadal bezskuteczne. Jest pomysł powołania ogólnopolskiego komitetu, który zająłby się poszukiwaniami grobu. Wymaga to jednak pomocy, zaangażowania i chęci wielu ludzi. Za wcześnie, żeby mówić, czy się uda.  Osoby zainteresowane nabyciem książki proszone są o kontakt pod adresem majorhubal@op.pl (w tytule wiadomości należy dopisać „Książka"). Na życzenie możliwy autograf autora i dedykacja. 

Aby przeczytać fragment książki kliknij tutaj.

Źródło: „Nasza Polska” nr 19 z dnia 06 V 2014