Gdzie jest grób majora Hubala?

W ostatnich dniach w Warszawie odnaleziono kolejne szczątki ofiar komunistycznego terroru. W naszych dziejach jest wciąż wielu bohaterów, którzy nie mają swojego grobu. Jednym z nich jest legendarny Hubal, czyli major Henryk Dobrzański, który na czele swojego oddziału próbował przetrwać do czasu nadejścia odsieczy z zachodu. 30 kwietnia 1940 roku zginął pod Anielinem. Niemcy pochowali Jego ciało. Gdzie jest grób majora Hubala?

Od śmierci majora Henryka Dobrzańskiego minęło już ponad siedemdziesiąt lat. Mimo upływu czasu jego postać wzbudza ciągłe zainteresowanie, a działalność jego oddziału budzi emocje i wywołuje spory. Największą tajemnicą, do dziś nieodkrytą, pozostaje miejsce spoczynku ciała majora. Na przestrzeni lat pojawiło się wiele hipotez i teorii na ten temat. Żadna z nich nie przyniosła jednak odpowiedzi na pytanie: gdzie leży Hubal?

„Szalony Major” Dobrzański

Po zabiciu majora Dobrzańskiego Niemcy byli dumni, że w końcu udało im się pokonać „Der Schimmelmajor”. Wystawili jego ciało na widok publiczny, o czym może świadczyć relacja, którą przytacza były hubalczyk Zbigniew Wroniszewski: „Zofia Matuszczakówna z siostrą, wiedzione chęcią uczestniczenia w pogrzebie, znalazły się obok cmentarza koło koszar. Na skłonie przydrożnego rowu, na wprost bramy cmentarnej, leżały na chłopskiej baranicy zwłoki mężczyzny z brodą, w mundurze wojskowym i w długich butach. Widocznie w tym miejscu zdjęto je z samochodu. Niemcy nie rozpędzali gromadzących się ludzi. Zależało im widocznie, aby mieszkańcy Tomaszowa [Mazowieckiego – dop. Ł.K.] przekonali się naocznie, że Hubal nie żyje”.

Z powyższego wynika, że na początku Niemcom wcale nie zależało na ukryciu miejsca pochówku ciała majora Hubala. Możliwe również, że pierwotnie miało ono znajdować się na cmentarzu wojskowym na wprost koszar. Potem jednak całą sprawę utajniono, a miejsce pochowania zwłok majora Dobrzańskiego stało się tajemnicą.

Według większości badaczy pierwszą osobą, która podjęła próbę odnalezienia grobu, był miejscowy lekarz dr Maurycy Mittelstaedt. Działając prawdopodobnie z rozkazu ZWZ w Tomaszowie Mazowieckim, miał za zadanie sprawdzenie pogłoski o rzekomym pochowaniu ciała majora Hubala w lesie okalającym teren koszar wojskowych 372. Dywizji Piechoty. Na miejscu niczego nie znalazł. Został jednak zatrzymany przez patrol wojskowy. Po wylegitymowaniu puszczono go wolno. W krótkim czasie aresztowano go ponownie i wywieziono do Oświęcimia.

W niedługim czasie po zakończeniu II wojny światowej starania mające na celu odnalezienie grobu Hubala podjęła jego siostra Leonia Papée. Poszukiwania trwały na przełomie 1946/1947 r., kiedy to całą sprawą zajęła się trzyosobowa komisja, która w tym celu przybyła do Polski. Więcej szczegółów na ten temat znajdujemy w relacji złożonej przez Henryka Sobierajskiego – wnuka majora Dobrzańskiego:

Pierwszą akcję zainicjowała zaraz po wojnie w 1946 lub 1947 roku starsza siostra dziadka, Leonia Papée. Była żoną kolegi „Hubala” jeszcze z czasów I wojny światowej, Kazimierza Papée, który w latach 30. pełnił funkcję polskiego komisarza w Wolnym Mieście Gdańsku. Później, od 1936 roku, był ambasadorem Polski w Watykanie. (…) Mówię o Kazimierzu Papée dlatego, że Leonia, będąc z mężem na placówce w Watykanie, miała w czasie wojny kontakty z niemieckimi dyplomatami. Podczas jednego z takich spotkań dowiedziała się o śmierci brata. Ponoć któryś z Niemców chwalił się, że udało im się zniszczyć ostatni polski oddział regularnej armii. Leonia, jak mi mówiono, zemdlała na tę wiadomość. Wiem jednak z całą pewnością, że otrzymała od Niemców zdjęcie grobu. To był brzozowy krzyż z napisem: „Hier liegt ein Held” (tu leży bohater). Może napis wykonano jedynie na potrzeby fotografii. Powiedziano jej też, że został pochowany na terenie wojskowym. (…) Leonia, sama pozostając w Watykanie, wysłała do Polski trzyosobową, powiedzmy, komisję. Zaopatrzyła ją w fotografię grobu i wiedzę, którą otrzymała od Niemców. Ci ludzie weszli na teren jednostki w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie w czasie wojny stacjonowała 372. Dywizja Wehrmachtu, uczestnicząca w rozbiciu oddziału „Hubala”. Wydawało się najbardziej prawdopodobne, że tam pochowano ciało Dobrzańskiego. Niestety, nie udało się odnaleźć grobu, mimo że grupa działała tuż po wojnie i pamięć o wydarzeniach była jeszcze bardzo świeża.

W 1958 r. w trakcie prac likwidacyjnych, które zostały przeprowadzone na cmentarzu wojskowym w Tomaszowie Mazowieckim, leżącym naprzeciwko jednostki wojskowej, dokonano ekshumacji pochowanych tam żołnierzy. Z racji licznych informacji przekazywanych przez miejscową ludność o rzekomym pochowaniu ciała Hubala w jednym z istniejących już grobów, skrupulatnie sprawdzono wszystkie protokoły ekshumacyjne. Jak się okazało, w żadnym z grobów nie znaleziono ciał dwóch osób. To oznaczało eliminację kolejnej teorii dotyczącej miejsca spoczynku ciała majora Dobrzańskiego.


Dr Schreihage na tropie

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych poszukiwaniami grobu majora Hubala zajęli się kolejni badacze. Nowym impulsem do dalszych działań okazał się artykuł Heinricha Schreihage na łamach „Frankfurter Algemeine Zeitung”. Jak się okazało, autorem artykułu Der polnische Schimmelreiter (Polski jeździec na białym koniu) był były dowódca zwiadu 372. Dywizji Wehrmachtu, której pułki brały udział w akcji przeciwko oddziałowi majora Dobrzańskiego. Kontakt listowny z dr Schreihage nawiązał Jan Sekulak, były żołnierz oddziału, który otrzymał od niego obszerną relację o działaniach 372. Dywizji Piechoty.

Ich korespondencja przerodziła się w ożywioną dyskusję. W końcu 1972 r. Jan Sekulak „Dago” pojechał do Bonn-Bad Godesberg, gdzie obaj panowie odbyli długą rozmowę. W trakcie spotkania Schreihage relacjonował:

29 kwietnia miejsce postoju oddziału zostało jednoznacznie ustalone. Do akcji wprowadzono dwa bataliony dywizji, wyłonione z 650 i 651 pp. O świcie 30 kwietnia, w czasie gdy oddział wypoczywał w lasku obok Anielina, dopadły go jednostki dywizji. W czasie krótkiej wymiany ognia major Dobrzański zginął na miejscu. (…) Ja sam byłem wtedy w pobliżu Studzianny względnie Poświętnego. Wówczas we wczesnych godzinach rannych – mogła to być godz. 6.00 lub 6.30 – widziałem, jak zwłoki majora przewożono samochodem ciężarowym. (…) W międzyczasie zabrano zmarłemu dokumenty i inne rzeczy, które początkowo znalazły się w moim posiadaniu (…) ale zgodnie z rozkazem musiałem je natychmiast przekazać placówce Abwehry w Radomiu. Następnego dnia, tj. 1 maja, dowódca Odcinka Granicznego „Środek”, gen. kawalerii baron Gienanth (…) pojechał do Tomaszowa Maz. by zobaczyć trumnę, do której w międzyczasie włożono ciało Hubala. Trumna ta znajdowała się w koszarach, w opróżnionym garażu (działowni). Była wykonana z surowych, nieheblowanych desek. Major był w pełnym umundurowaniu, chociaż bez pasa głównego, bluza munduru zapięta, na niej było widać ślad śmiertelnego postrzału w serce. (…) Wtedy tam, w koszarach, ktoś z placówki Abwehry w Radomiu wykonał jeszcze jedno zdjęcie ciała w trumnie (…) – do dzisiaj nie odnalezione. (…) Zdjęcie to widziałem. Zostało nam (dywizji) przesłane przez placówkę Abwehry, ale oczywiście jako ściśle tajne. Zdjęcie to nadeszło do dywizji pocztą służbową. Wiem również, że gen. von der Lippe miał jeden egzemplarz tego zdjęcia, ale tego zdjęcia u niego już nie ma. (…) gen. von der Lippe zmarł już w 1956 roku. Należy żałować, że zdjęcia tego nie można odnaleźć, bowiem również ono dowodziłoby, że o maltretowaniu Hubala nie może być mowy. Co zaś dotyczy pochowania majora Hubala (…) to na ten temat nie mogę niczego powiedzieć, co wynikałoby z osobistych obserwacji. Pogrzebu nie urządziła moja dywizja, wykonały to inne jednostki służbowe. Wówczas byłem przekonany, że dokonało tego Naczelne dowództwo „Wschód”, bo jeden z oficerów tego sztabu nadmienił mi, że grób ma znajdować się w rejonie leśnym, około 5 km na północny wschód od Tomaszowa Maz., na północ od drogi prowadzącej do Rawy Maz. Według informacji tego oficera dokładne położenie grobu zostało naniesione na mapie dołączonej do raportu o tym zdarzeniu. Po wojnie usiłowałem nawiązać kontakt z żyjącymi jeszcze b. oficerami Naczelnego dowództwa „Wschód” i dowiedzieć się czegoś bliższego na ten temat. Niestety, próby te zakończyły się niepowodzeniem. Ku mojemu zmartwieniu nie udało mi się odnaleźć oficera ściśle powiązanego z tą sprawą. Zakładając jednak, że wskazówki, które otrzymałem na temat położenia grobu, są prawdziwe, to winien on znajdować się w pobliżu drogi leśnej, biegnącej w odległości około 4,5 lub 4,2 km na północ od Tomaszowa, do miejscowości Cekanów.

Informacje dr. Schreihage dały początek poszukiwaniom prowadzonym na szerszą skalę. W tym czasie „Express Wieczorny” publikował wiele artykułów z prośbą do czytelników o kontakt, jeśli posiadają jakieś informacje w tej sprawie. Do redakcji napłynęło sporo listów, w których wskazywane były kolejne miejsca. W poszukiwaniach brały udział drużyny harcerskie noszące imię Hubala. Ich wynikiem było odkrycie i zewidencjonowanie kilku mogił z czasów II wojny światowej. Dalsze poszukiwania nabrały tempa, gdy sprawą zajęła się główna komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Na podstawie zeznań Jana Sekulaka i Ludmiły Żero (łączniczki oddziału) sędzia Urszula Prus 17 maja 1973 r. wydała postanowienie o przeprowadzeniu ekshumacji, której termin wyznaczono na 25 maja 1973 r.

W uzasadnieniu czytamy: „Na podstawie przeprowadzonego postępowania dowodowego zostało ustalone, co następuje: 30 kwietnia 1940 r. w lesie pod Anielinem został rozstrzelany major Hubal (Henryk Dobrzański) – dowódca Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego, który od września 1939 r. do kwietnia 1940 r. walczył z Niemcami na terenie kielecczyzny. Według relacji świadka Jana Sekulaka został on pochowany przez Niemców w rejonie leśnym położonym na północny wschód od Tomaszowa Mazowieckiego. Dane zaczerpnięte ze źródeł niemieckich pozwoliły ustalić z dużą dokładnością miejsce złożenia zwłok. Grób znajduje się w odległości 300 m od szosy Tomaszów Mazowiecki–Cekanów w kierunku wschodnim. Major «Hubal» został pochowany w mundurze oficerskim, na szyi miał medalik z metalu (fotokopia medalika w aktach). Ponieważ zebrany materiał dowodowy jest wystarczający do zarządzenia ekshumacji, należało orzec jak w sentencji”.

Nad całością prac ekshumacyjnych czuwać miał zespół, w skład którego wszedł dr medycyny sądowej Aleksander Bąkowski z Akademii Spraw Wewnętrznych. Na kilka dni przed planowaną ekshumacją sędzia Urszula Prus niespodziewanie odwołała jej przeprowadzenie, a jako powód podała: „(…) że sprawa ekshumacji z uwagi na jej charakter wymaga decyzji politycznych na szczeblu centralnym”

Ekshumować Hubala

O kulisach prac komisji powołanej do przeprowadzenia ekshumacji dowiadujemy się od dr. Bąkowskiego, który w 2006 r. zgłosił się do redakcji „Dziennika Zachodniego”. Bąkowski wyjaśniał wtedy: „O tamtych poszukiwaniach wiadomo było niewiele. Rozpoczęto je w 1973 r., wyznaczono nawet datę ekshumacji, ale w ostatniej chwili sędzia, która wydała postanowienie – cofnęła swoją decyzję z uwagi na «warunki atmosferyczne». Ja ją spotkałem przypadkiem. Kilka miesięcy później. I nagle się okazało, że jej mąż został skierowany na zagraniczną placówkę i ona z nim wyjeżdża. Trochę to było dziwne. Bo kiedy się kontaktowałem wcześniej, nie było mowy o żadnym wyjeździe – wspomina lekarz. Zniknął również człowiek, który z ramienia głównej komisji szefował zespołowi badawczemu. – Wszedłem kiedyś do biura tego zespołu. I widzę samych nowych ludzi. Oni nawet nie wiedzieli, gdzie można znaleźć ich poprzedników – mówił dr Bąkowski. Badania pod Tomaszowem Mazowieckim prowadzone w latach 70. zakończyły się fiaskiem. Chociaż sprawdzono wszystkie możliwe miejsca – nie znaleziono zwłok. Jednak ekipa zgromadziła potężny zbiór informacji. Bogatszy niż wszystko, co jest dostępne w znanych publikacjach”.

Choć ekshumacja została wstrzymana, Jan Sekulak kontynuował poszukiwania świadków tamtych wydarzeń i nowych dowodów w sprawie. Prowadził liczną korespondencję ze stroną niemiecką, w wyniku której nawiązał kontakt z rodziną nieżyjącego już Konrada Gallena, oficera Abwehry z placówki w Radomiu.

 „Sekulak otrzymał wiadomość, że żyje oficer Abwehry z placówki w Radomiu, który przeglądał dokumenty o przygotowaniu i przeprowadzeniu akcji przeciw oddziałowi «Hubala». kpt. Abwehry Konrad Galen (z Dortmundu, już nie żył). Otrzymał Sekulak dokumenty, jakie kapitan posiadał, ale okazało się, że to są jego notatki. Z notatek tych wiadomo, że kula, która zabiła «Hubala», przeszyła jego lewą dłoń. Kapitan ten zatrzymał sobie medalik, jaki otrzymał major od swej matki na kilka dni przed śmiercią. Miejsca pochowania majora nie wskazał osobom, które go zapytywały w latach 1973 i 1974”. Medalik, o którym wspominał Sekulak, dopiero pod koniec lat 80. XX wieku wrócił do rodziny majora Hubala. Z Krakowa dostarczył go Józef Wyrwa „Furgalski” 28 kwietnia 1940 roku. Kiedy po zabiciu Hubala Niemcy zdjęli medalik z jego szyi, trafił on wraz z innymi rzeczami osobistymi majora w ręce Abwehry. Córka majora Hubala Krystyna Dobrzańska-Sobierajska zwróciła się listownie do rodziny Gallena z prośbą o zwrócenie pamiątki po ojcu. Po kilku tygodniach do Łodzi dotarła przesyłka, a wraz z nią medalik, który obecnie przechowywany jest w rodzinie Dobrzańskich jako bezcenna pamiątka. 

Sprawa ekshumacji wróciła dopiero w marcu 1975 r., kiedy to czynniki „centralne” wyraziły zgodę, a Okręgowa komisja w Łodzi wyznaczyła kolejny termin. I znów z nieznanych przyczyn nie doszła ona do skutku. Mimo iż w dokumentach głównej komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich brak śladu o przeprowadzeniu ekshumacji, wiele wskazuje, że próby takie podjęto. Zastanawiać może informacja w książce Zygmunta Kosztyły, który bez podania źródła informacji napisał: „Wskazanym śladem udała się w rejon leśnictwa Cekanów ekipa ekshumacyjna akademii spraw Wewnętrznych w Warszawie. Przeprowadzone przez nią poszukiwania nie przyniosły rezultatu”. Zastanawiający jest również fakt, że w 2012 r. na pisemny wniosek redaktora portalu majorhubal.pl do IPN o udostępnienie teczki ze sprawą ekshumacji Hubala w informacji zwrotnej podano, że „wciąż znajduje się u prokuratora”. Pomimo że od tamtego czasu minęło już kilkadziesiąt lat, teczka wciąż jest niedostępna dla badaczy, co może wskazywać, że oficjalna wersja różni się od tej faktycznej.

Kolejne poszukiwania rozpoczęto w połowie lat 80. XX wieku, kiedy to Henryk Sobierajski – wnuk majora, wspólnie z łódzkim dziennikarzem „Głosu Robotniczego” Ryszardem Poradowskim, ponownie zajęli się sprawą. Na skutek licznych artykułów, które ukazały się w gazecie, do redakcji zaczęły napływać kolejne informacje wskazujące prawdopodobne miejsce grobu majora Hubala. Wszystkie hipotezy były skrupulatnie sprawdzane, przesłuchiwano świadków, a także organizowano wizje lokalne w lasach niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego.

Poszukiwania w czasach III RP

 W 1989 r. próbę ustalenia miejsca pochówku majora Hubala podjęli się radiesteci pod kierownictwem dr. inż. Jana Kasińskiego. Trzyosobowy zespół prowadził swoje poszukiwania głównie wokół jednostki wojskowej w Tomaszowie Mazowieckim. Dysponując odpowiednimi przyrządami, tj. różdżkami, wahadełkami i mapami, radiesteci przeszukali kolejne miejsca. W trakcie badań ustalono prawdopodobną drogę, jaką ciało majora Hubala zostało przewiezione z koszar do miejsca pochówku. Wskazano również miejsce na cmentarzu, gdzie ciało zostało zakopane. W raporcie znalazły się informacje o tym, że zwłoki majora po śmierci zostały poćwiartowane i pochowane w różnych miejscach. Z uwagi na fakt, iż wskazywane miejsca znajdowały się pośród istniejących grobów, prac ekshumacyjnych nie podjęto. Tym samym radiesteci potwierdzili istniejącą już hipotezę, którą postawił w 1975 r. o. Andrzej Czesław Klimuszko. Poproszony o pomoc w tej sprawie, o. Klimuszko, dysponując pośmiertną fotografią majora Hubala, opisał miejsce jego śmierci. „Niemcy bali się pośmiertnego kultu zwariowanego majora, zniszczyli jego ciało przez spalenie albo – jak mnie wychodzi – poćwiartowanie i wrzucili do rzeki. Może zakopali gdzieś w głębi lasu, dokąd wzrok mojego ducha nie może dokładnie widzieć z braku punktu zaczepienia, znaku orientacyjnego”.

 Do sprawy pochówku zwłok majora Hubala powrócono w 2002 r., kiedy to w prasie ukazała się informacja o odnalezieniu w Wiedniu serii zdjęć z okresu II wojny światowej. Pośród 110 zdjęć znalezionych na strychu pewnej kamienicy na dwóch fotografiach rozpoznano ciało zabitego majora Henryka Dobrzańskiego. Analiza fotografii pozwoliła na jednoznaczne stwierdzenie, iż na zdjęciu widać zwłoki Hubala obłożone gałązkami jedliny i gazetami, co może świadczyć – jak chce wielu badaczy – o przygotowaniu ich do spalenia. Według ustaleń, zdjęcia należały do jednego z żołnierzy 372. Dywizji Piechoty Wehrmachtu, który mógł również uczestniczyć w likwidacji oddziału Hubala.

Kiedy po odkryciu zdjęcia z Wiednia wydawać się mogło, że teoria o spaleniu ciała majora Dobrzańskiego zakończyła ostatecznie poszukiwania, na łamach prasy w 2006 r. pojawiła się sensacyjna informacja. „Dziennik Zachodni”, a za nim inne gazety, informował o pochowaniu zwłok Hubala w Wąsoszu koło Częstochowy. Miejsce to wskazywał Stefan Szaflik z Lublina, dawny mieszkaniec Wąsosza, który twierdził, że wiosną 1940 r. na plebanię w Wąsoszu Niemcy przywieźli ciało polskiego oficera. W jego relacji czytamy:

Jeszcze jako dziecko dowiedziałem się od księdza Bara, że Niemcy w wielkiej tajemnicy zakopali w Wąsoszu majora wojska polskiego. Opowieść tę słyszeli również od księdza zaprzyjaźnieni z nim moi rodzice. Ksiądz Bar był w 1940 roku wikarym w tej parafii. Proboszczem był wówczas ks. Spirra. Jak opowiadał mi ksiądz Bar, to właśnie proboszcz oraz jego kościelny byli oprócz Niemców jedynymi świadkami pochówku majora. (…) Z opowieści księdza Spirry wynikało, że był to postawny mężczyzna, ubrany w mundur, sądząc po stopniu wojskowym, major. (…) Podobno widać było, że zginął w walce. Jakiś czas później powiedział, że może powiedzieć tylko tyle, że był to wielki żołnierz i miał, jak się dokładnie wyraził, „dobre nazwisko”.

Według przekazanych informacji, ciało zostało pochowane w ogrodzie za plebanią. W latach pięćdziesiątych w trakcie prac elektryfikacyjnych – jak wspomina obecny proboszcz, ks. Zygmunt Pilarczyk – odnaleziono w tym miejscu grób, który według informatorów miał być grobem Hubala. Sprawą zajął się krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. W trakcie przygotowań do prac ekshumacyjnych prasa donosiła o informacjach przekazywanych przez kolejnych informatorów. Prace nabrały tempa, jednak przeprowadzona ekshumacja nie dała oczekiwanych rezultatów, gdyż we wskazanym miejscu odnaleziono jedynie szczątki z przełomu XVII–XVIII wieku. Prac jednak nie wstrzymano, poszukiwania przeniesiono na cmentarz, gdzie rzekomo ciało Hubala zostało przeniesione w latach pięćdziesiątych. W trakcie prac ekshumacyjnych na cmentarzu, które wykonano w maju kolejnego roku, odnaleziono jedynie szczątki należące do kobiety i dziecka. Dalsze prace kontynuowano jeszcze w 2009 r., ale one również nie przyniosły rezultatów. 

Kiedy na ukończeniu były prace krakowskiego IPN w Wąsoszu, w prasie ukazały się sensacyjne informacje o tajemniczej mogile z czasów II wojny światowej na cmentarzu w Kraśnicy niedaleko Opoczna. Wskazywany grób miał być miejscem pochówku ciała majora Hubala. Informację przekazał Józef Kucharski, mieszkaniec Kielc, który do czternastego roku życia mieszkał na terenie parafii Kraśnica. Jego relację potwierdzili również członkowie rodziny Hieronima Pytlosa. Sprawą jednak nikt się nie zainteresował i nie próbowano zweryfikować tej informacji.

Mimo iż od śmierci majora Dobrzańskiego minęło ponad siedemdziesiąt lat, miejsce jego spoczynku pozostaje nieznane. W latach tych powstało wiele teorii na ten temat. Większość została szczegółowo sprawdzona, ale wszystkie dotychczasowe badania wciąż nie przyniosły odpowiedzi na pytanie, gdzie spoczywa ciało majora Hubala?

Tekst pochodzi z książki Łukasza Ksyty pt. „Major Hubal - historia prawdziwa”.

Autor: Łukasz Ksyta
Tytuł: „Major Hubal - historia prawdziwa”
Oprawa: twarda z obwolutą
Numer wydania: I
Data wydania: 2014-05
Ilość stron: 308
ISBN: 978-83-244-0365-3
Wymiary: 235 × 165 × 25
Cena: 44 zł
Książka w sprzedaży na stronie Wydawnictwa kliknij tutaj.




Zapraszamy do odwiedzenia „Histmag.org” - to najdłużej istniejący serwis poświęcony szeroko rozumianej historii w Polsce kliknij tutaj.