Bój pod Huciskiem

Z końcem marca 1940 r. Niemcy przystąpili do zmasowanej akcji likwidacji Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr „Hubala”. Zaangażowali olbrzymie siły SS i Policji – razem około 5 tysięcy żołnierzy. Koncentracja sił nieprzyjaciela i wzmożona ich działalność rozpoznawcza wzbudziła niepokój mjr Dobrzańskiego, mimo to, nadal pozostawał we wsi. Wczesnym rankiem 30 marca patrole oddziału napotkały Niemców. Wywiązała się nierówna walka w której poległ pchor. Kuropka „Barbarycz”. Zaalarmowany mjr „Hubal” natychmiast zarządził pogotowie bojowe i obsadził na skraju lasu w niewielkiej odległości od Huciska stanowiska obrony. Lewe skrzydło zajął 1. pluton piechoty pod dowództwem plut. Kisielewskiego, prawe skrzydło 2. pluton plut. Bilskiego. W odwodzie pozostawił pluton kawalerii pod dowództwem wachm. Alickiego oraz drużynę CKM-ów. Hitlerowcy zaatakowali około godziny 11-tej. Obydwa plutony otworzyły gwałtowny ogień z broni ręcznej i maszynowej odpierając uderzenie dwóch kompanii policji niemieckiej. Dużym zaskoczeniem dla Niemców był zastosowany przez „Hubala” manewr oskrzydlający. Wysłany pod dowództwem kpr. Brzozowskiego trzyosobowy patrol dotarł na tyły prawego skrzydła Niemców, ostrzelał ich pozycje wprowadzając tym samym duży chaos i zamieszanie w szeregach wroga. Niestety w walce zginął dowódca patrolu a dwaj pozostali żołnierze zostali ranni. Kolejny atak piechoty był połączony z wypadem plutonu kawalerii na kolumnę samochodów stojących na drodze Hucisko – Skłoby. Zaskoczenie Niemców było zupełne, ostrzelani z broni maszynowej i obrzuceni granatami zaczęli w popłochu uciekać. Porzucone samochody zostały spalone. Zdziesiątkowane kompanie piechoty niemieckiej, przestraszone odgłosami walki na tyłach, rozpoczęły odwrót w kierunku Chlewisk. Bój trwał ponad dwie godziny i zakończył się całkowitym zwycięstwem oddziału mjr „Hubala”.

Henryk Ossowski „Dołęga”, w dzienniku oddziału, pod datą 30 marca 1940 r. zanotował: „(…) wraca kawaleria – dotarli szczęśliwie, granatami zniszczyli 4 samochody, zastrzelili kilku oficerów młodszych i pułkownika, który już w czasie akcji na szosie przyjechał i mobilizował uciekających w popłochu Niemców. (…) Pierwszy bój wygraliśmy na całej linii mimo dziesięciokrotnie liczniejszego npla. Duch panował świetny, a pluton kawalerii wykazał ogromną brawurę i odwagę. O 7 wieczorem opuściliśmy m. Hucisko i przez Niekłań, Odrowąż przybyliśmy o 3 rano do m. Szałas”.

Po porażce poniesionej w walce pod Huciskiem, Niemcy postanowili zorganizować zakrojoną na szeroką skalę akcję odwetową, skierowaną przeciwko ludności wiejskiej na trenach gdzie pojawiał się oddział Hubala. Realizowali z góry założone plany eksterminacji narodu polskiego, a działalność jakichkolwiek zbrojnych oddziałów na terenach przez nich zajętych była wygodnym pretekstem usprawiedliwiającą fale terroru. Do rozprawy z bezbronną ludnością wsi, wyższy dowódca SS i Policji, Krüger skierował trzy pułki SS, pięć batalionów policji, kompanie Selbstschutzu, a także funkcjonariuszy gestapo z Radomia i placówek terenowych. Okrutny los spotkał mieszkańców Gałek, gdzie przez kilka tygodni kwaterował oddział mjr. Hubala. Wieś dwukrotnie została spalona i wymordowano większość mężczyzn. Po raz pierwszy, 30.03.1940 r. oddział niemieckiej policji aresztował 40 mężczyzn w Gałkach i 23 mężczyzn w pobliskim Mechlinie. Wszystkich wywieziono do więzienia w Radomiu i stracono 4.04.1940 r. Kolejny raz w Gałkach Niemcy pojawili się 11.04.1940 r. Wówczas aresztowano 12 mężczyzn, których zamordowano w lesie za wsią. Podobny los spotkał mieszkańców Huciska. Wieś również dwukrotnie była pacyfikowana przez Niemców. W akcji SS i Policji 11.04.1940 r. wieś doszczętnie została spalona i zamordowano 23 mężczyzn. Tego samego dnia w okrutny sposób rozprawili się Niemcy również z mieszkańcami wsi Szałas Stary. Wieś została spalona a życie straciło 64 mężczyzn.

Największa tragedia rozegrała się we wsi Skłoby. O świcie 11 kwietnia 1940 r. oddziały SS i Policji otoczyły wieś i aresztowały wszystkich mężczyzn w wieku od 15 do 60 lat. Następnie samochodami przetransportowano zatrzymanych do szkoły w pobliskich Chlewiskach. Po krótkich, bardzo okrutnych przesłuchaniach, dziesięcioosobowe grupy skazanych wywożono do lasu rzucowskiego i tam rozstrzeliwano. Wg ustaleń Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, zamordowano wówczas 265 mężczyzn. Większość ofiar spoczęła w zbiorowej mogile, w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się cmentarz i pomnik ofiar pacyfikacji. W czasie gdy dokonywano rozstrzeliwania skazańców, kolejna grupa Niemców paliła zabudowania wioski. Spalono ponad 400 zabudowań. Ocalała jedynie szkoła i kilka domów. Masakrą w Gałkach, Hucisku i Skłobach SS i Policja zakończyła trwającą od kilku dni akcję pacyfikacyjną skierowaną przeciwko ludności cywilnej. Ucierpiało w niej ponad 30 kieleckich wsi, m.in. Gałki, Hucisko, Skłoby, Szałas, Królewiec, Mechlin, Stefanków, Cisownik, Przyłogi, również te, w których oddział mjr. Hubala nigdy nie stacjonował.

Rankiem 31 marca 1940 roku, po zwycięskiej bitwie pod Huciskiem, oddział mjr. „Hubala” dotarł do wsi Szałas Stary i zatrzymał się na krótki odpoczynek. Niemcy po poniesionej klęsce szybko zmobilizowali znaczne siły SS i policji, skoncentrowali je wokół miejsca kwaterowania żołnierzy okrążając oddział. 1 kwietnia przed świtem, patrole wysłane w teren zameldowały o pojawieniu się znacznych sił Niemców. Mjr Dobrzański wiedział, że oddział został okrążony. By wydostać się z okrążenia podjął decyzję przebijania się przez pierścień wroga tocząc walki pod Szałasem, Rogowym Słupem i Łączną. Wobec silnej blokady dróg wokół terenu walk, mjr „Hubal” postanowił rozdzielić oddział. Piechotę pozostawił pod dowództwem ppor. Szymańskiego „Sępa”, a sam stanął na czele kawalerii. Ustalono miejsce zbiórki po wyjściu z okrążenia oraz docelowy kierunek marszu, którym miały być Góry Świętokrzyskie. Kawaleria szarżą wyszła z okrążenia pod wsią Kopcie i dotarła do Kamiennej Woli gdzie przez dwa dni oczekiwano na nadejście piechoty. Żołnierze piechoty, by wydostać się z okrążenia, otrzymali zezwolenie dowódcy „Sępa” i na własna rękę próbowali przebić się przez pierścień wroga. Nie mieli już sił by dotrzeć do „Hubala” i rozeszli się do domów. 

Zdjęcia pochodzą z albumu Henryka Sobierajskiego (wnuk Hubala) i Andrzeja Dyszyńskiego, kóry można nabyć na stronie Oficyna Wydawnicza Rytm