Relacja z II. Konnego Rajdu szlakiem walk mjr. Hubala

W dniach 23-25.04. 2010 r. odbył się „II. Konny Rajd szlakiem walk mjr. Hubala”, upamiętniający 70. rocznicę śmierci mjr. Henryka Dobrzańskiego pod Anielinem. Organizatorami rajdu byli: Stowarzyszenie Ułanów im. Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. Hubala, Wójt Gminy Sławno – Tadeusz Wojciechowski i Dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Wandy i Henryka Ossowskich w Kunicach - Beata Chrustowicz. Na trasę rajdu z posiadłości pana Michała Bojanowskiego w Prymusowej Woli wyruszyło około 20 ułanów. O przebiegu rajdu, odwiedzanych miejscach i wydarzeniach na trasie, relację napisał Prezes Stowarzyszenia Ułanów im. OWWP mjr. Hubala – ks. Grzegorz Wrzochal. 

Szum drzew o Hubalu mówi. 

Historia o tamtych ludziach jest żywa. W kwietniu przyjeżdżają Ci, którzy tam walczyli przed siedemdziesięciu laty, przyjeżdża młodzież i ułani konno. Konie po tych samych ścieżkach i leśnych drogach odciskają tak samo jak przed laty ślad swoich podków. I o tych śladach, a w zasadzie o tych, co szlak Majora i jego żołnierzy przejechali chce wspomnieć. 

22 kwietnia 2010 roku godzina 14 śnieg z deszczem. Prognoza na najbliższe dni: kwietniowa. A może to takie wczucie się w tamte dni pomyślałem. Jadę samochodem z tyłu siodło i wyposażenie przypominają, co za parę chwil nastąpi. Miejsce zbiórki to majątek w Prymusowej Woli. Obecnie gospodarstwo szkółkarskie naszego kolegi ułana Michała Bojanowskiego. Po dotarciu na miejsce nieustannie pada, ani żywej duszy. Kieruje się do stajni, bo przecież gdzie mogą być ułani jak nie przy koniach. Nie myliłem się. Konie osiodłane przygotowane do drogi. Na miejsce zbiórki stawili się ze Stowarzyszenia ułanów im. Oddziału Wydzielonego WP mjr. Hubala Grzegorz Wrzochal, Sławomir Wrzochal, Emilia Wielorańska, Zbigniew Krajewski, Igor Krajewski, Michał Bojanowski, Leszek Zapart, z 4 Pułku Strzelców Konnych Krzysztof Tyl, i z 22 Pułku Ułanów Podkarpackich Wojciech Oleszkiewicz, Błażej Orzechowski, Tomasz Pająk, Marek Ziarkowski. Ostatnie dopinanie, poprawianie mundurów „ Panowie, grunt to jednakowo” przypomina Krzysztof Tyl z 4 psk. Wyprowadzamy konie i do wsiadania. Udajemy się w kierunku lasu, gdzie czeka nas pierwsze zadanie. Nie jest to potyczka z Niemcami, lecz zdjęcia realizowane przez telewizję Polsat do filmu „ Ułan Niepokorny”. Dla koni to fantastyczna rozgrzewka przed jutrzejszą trasą. Po godzinnej przejażdżce konie do stajni na siano, a my na kolację. Właściciel Majątku spisał się znakomicie ugościł po staropolsku i tak będzie na całej trasie. Dobrze, że są dobrzy ludzie. O Majorze i koniach można mówić i mówić i tak jest i tym razem, a to, że pułkownik Zach jest pośród nas niewiadomo, kiedy zaczęło świtać. Nikt chyba jeszcze nie zasnął, a tu wstawać trzeba. No cóż noc huzarska ale służba (…) jak u Majora. Niektórzy pytają o śniadanie. Inni mówią, że konie zjadły już śniadanie, a one są najważniejsze, a jak ułan głodny to lżejszy. Za chwilę wszystko się wyjaśni. 

Zamiast kawy są kamery TV Łódź i komenda: „do wsiadania”. Od Pań, które przyszły do pracy i zobaczyły swojego szefa w mundurze i na koniu dostajemy kwiaty magnolii i w drogę kierunek Sławno. W lesie „cicha defilada” przed mogiłą Powstańców z 1863 roku. W Majątku Sławno wita nas Pani Anita Chachulska i zaprasza do stołu. Otrzymujemy znakomite śniadanie. Już nikt nie narzeka, że głodny, że brak kawy. To prawda, że najedzony ułan to połowa sukcesu – morale wzrasta. Tak jak przed laty nic się nie zmieniło. Do Majątku przybywali powstańcy, żołnierze Hubala, partyzanci nikt nie odchodził głodny. Historia zatacza krąg. Następnie przejazd przez Sławno. Ludzie wiedzieli o naszym rajdzie, dlatego tłumnie się zebrali, aby zobaczyć ułanów, bo długo kawaleria nie przeciągała tędy. Teraz przez polne drogi do Kunic, do Ossowskich. Tu też stawał Major. Zajeżdżał przecież do rodzinnego majątku wiernego adiutanta Henryka Ossowskiego ps „Dołega”. W Kunicach wielkie święto. Szkoła udekorowana flagami. Uczniowie wszystkich szkół z Gminy Sławno przybyli na lekcję patriotyzmu. Następuje przekazanie proporca dla naszego Stowarzyszenia, który w imieniu mieszkańców wręcza Wójt Gminy Sławno Tadeusz Wojciechowski. Ułani odwdzięczają się pokazem kawaleryjskich umiejętności następnie zdjęcia i poczęstunek. Opiekun Muzeum, były Dyrektor Szkoły barwnie opowiada o Ossowskich Henryku i Wandzie, o Ich bohaterstwie i umiłowaniu Polski. Po obiedzie udajemy się na cmentarz parafialny, gdzie wspólnie z rodziną Ossowskich modlimy się za Tych, którzy kochali Boga i Ojczyznę. Pięknym traktem otoczonym stu letnimi czereśniami jedziemy do Kraśnicy. Kraśnica to rodowe miejsce Bąkowskich, to tam Hubal otrzymał pięknego konia Demona, wiernego towarzysza doli i niedoli który razem z Nim poległ pod Anielinem. To od Pani Bąkowskiej Wydzielony Oddział otrzymywał wsparcie logistyczne i szczególny wigilijny prezent w postaci karpi. Jak przed siedemdziesięciu laty w Kraśnicy są wspaniałe konie i ich miłośnicy. Nasz kolega Włodzimierz Skorupski lekarz weterynarii podejmuje nas z radością. I jak przed siedemdziesięciu laty tak i teraz dowódca jedzie na koniu z Kraśnicy rodem. Czy to przypadek? 

Ognisko i znowu rozmowy o Majorze i Koniach z dodatkiem „Cygana” przeciągnęły się do piania kogutów. Jajecznica i kawa postawiła wszystkich na nogi. Teraz kierunek Lasy Spalskie. Przebiegające jelenie, sarny i zające bacznie obserwują „błędnych ułanów”, którzy pomylili epoki. To przecież lasy Szalonego Majora. To tu walczył o Polskę, polował, szkolił ludzi, tu zginął. Do dziś drzewa - świadkowie tamtych wydarzeń szumią pieśń o Majorze i ułanach. Dołączyła sekcja z Czarnocina. Jest nas teraz dziewiętnastu konnych i tabory. Przejeżdżamy przez Ceteń, Kozłowiec, Ponikłę, Mysiakowiec, Wólkę Kuligowską. Na skraju Wólki zginął ułan Tadeusz Madej. Dziś kamień z tablicą przypomina przechodnią o najmłodszym Hubalczyku. Przez lasy brniemy w kierunku Poświętnego. Po 40 minutach widać piękną Bazylikę gdzie Matka Boża na krzesełku i przy szklankach z Panem Jezusem zwykłe sprawy omawiają. W Poświętnym wita nas Komendant OSP Jerzy Łumiński wspaniały społecznik i przyjaciel ułanów. Po zakwaterowaniu kolacja. Wieczorem wspólne ognisko wręczenie pamiątek i omówienie następnego dnia. Szczególne podziękowanie dla Marcina Szymańskiego naszego kwatermistrza. 

Dzwony Bazyliki budzą i każą na Mszę się rychtować. Mimo polowych mundurów odświętny nastrój każdego uczestnika rajdu napawa dumą, że za chwilę staniemy w miejscu gdzie Królowie, Hetmani i ułani meldowali Matce najświętszej swoją gotowość do służby. Tak jest i teraz. Po Mszy św. wizyta u płk. Mariana Zacha w jego muzeum tam łyk ”Hubalówki”. Teraz w kierunku Szańca do Majora, aby zameldować, że II rajd konny szlakiem Oddziału Wydzielonego dobiegł końca. Za rok Panie Majorze znowu stawimy się tu by słuchać cichego rżenia koni, brzęku szabel i szumu drzew, które szeptem o Tobie i Twoich żołnierzach mówią.